Start arrow Artykuły arrow Poradniki arrow Szlif wklęsły na szlifierce stołowej
Szlif wklęsły na szlifierce stołowej Drukuj E-mail
Napisał: Marcin Bona   

W odpowiedzi na pojawiające się pytania postaram się przedstawić tu sposób, w jaki wykonuję wklęsłe szlify w swoich nożach.

Pominę tu czynności polegające na zakupie i doborze stali i powstawaniu projektów, skupię się tylko na czynności tytułowej.

Technika, którą przedstawię, jest raczej mało popularna i wiem tylko o dwóch osobach, które ją zastosowały. Wiąże się ona z kilkoma utrudnieniami ale w przypadku braku odpowiednich funduszy na zakup profesjonalnej szlifierki taśmowej potrzebne są wyrzeczenia... :D

Będzie nam potrzebna szlifierka stołowa. Srednica kamieni jest sprawą dowolną, jednak im ta średnica większa, tym nasze szlify będą wyższe.

Gdy już mamy szlifierkę, przychodzi pora na przeróbki... Każda szlifierka stołowa ma blacik, na którym opieramy materiał podczas szlifowania, ale jest to blacik poziomy, a nam będzie potrzebna podpórka pionowa, aby łatwiej było manewrować szlifowanym materiałem.

Aby było jeszcze łatwiej kontrolować wysokość szlifu, potrzebny jest regulator kąta natarcia materiału na kamień. U mnie jest to śruba M5 w przyspawanej nakrętce.

Dla zilustrowania - fotki

Image

Image

Na pierwszej fotce czerwona strzałka wskazuje nakrętkę przyspawaną do przyrządu, natomiast zielona - nakrętkę służącą za kontrę. Kontra jest niezbędna, ponieważ pod wpływem wibracji śruba będzie się odkręcać bądź wkręcać.

Gdy już mamy przyrząd, możemy przystąpić do trasowania blanku (wcześniej wyciętego od strony krawędzi tnącej na lux oraz wygładzonego conajmniej papierem 400)

Aby krawędź tnąca nie przypominała fal Dunaju, musimy ją wcześniej w miarę dokładnie wyznaczyć. W tym celu będzie nam potrzebna suwmiarka.

Załóżmy, że mamy stal o grubości 5mm. Ustawiamy na suwmiarce 2mm i blokujemy śrubką, aby wymiar się nie zmienił. Opieramy o blank w ten sposób, aby jedna szczęka suwmiarki opierała się o bok przyszłej klingi, a druga stykała prostopadle ze ścianką, która będzie krawędzią tnącą i rysujemy linię wzdłuż tejże na całej długości spodziewanej krawedzi tnącej, od czubka do choila lub nawet dalej. Z drugiej strony tak samo. Powinien nam się pojawić milimetrowy pasek na środku. Może się wydawać, że grubość materiału mającego pozostać na krawędź tnącą jest zbyt duża, ale to tylko pozory. Wyjaśnię to nieco dalej.

Teraz pora na szlif.

Są dwie opcje na wycięcie blanka od strony grzbietu. Pierwsza jest taka, że wycinamy go na gotowo czyli tak, jak ma wyglądać klinga naszego noża. Ta opcja jest jednak trudniejsza i proponowałbym wstrzymać się z jej stosowaniem do czasu, aż nabierzemy trochę wprawy.

Druga możliwość to wycięcie materiału w taki sposób, aby został naddatek technologiczny nad czubkiem. Powinno to wyglądać mniej - więcej tak:

Image

Koniec regulatora kąta natarcia czyli śruby stoi  pod kątem 90 stopni do podpórki pionowej czyli tej blaszki. Grzbiet klingi ustawiamy w tym kącie, a drugą stronę czyli tą z przyszłą krawędzią tnącą opieramy o kamień.

Ustawiamy "regulator natarcia" w ten sposób, aby po oparciu grzbietu blanka na jego styku z podstawką pionową szlif uzyskany był niższy niż porządany. Trochę to może skomplikowane, więc proponuję najpierw potestować na pasku zwykłej blachy. Zbieramy materiał w taki sposób, aby na całej długości przyszłej krawędzi tnącej zostało tylko tyle materiału, ile jest pomiędzy liniami, które narysowaliśmy uprzednio suwmiarką.

Po uzyskaniu szlifu, który nas satysfakcjonuje dokręcamy śrubę :D W ten sposób szlif uzyskiwany będzie coraz wyższy. Na początek proponuję planować szlif równej szerokości. Wycinając materiał tak, żeby odległość od górnej krawędzi szlifu do kawędzi blanku roboczego ( z naddatkiem technologicznym) była taka sama, ułatwimy sobie zadanie. Nie będzie potrzeby ciągłej regulacji śrubą, Wystarczy raz na kilka "przejazdów".


Należy pamiętać ,że nasz szlif jest wycinkiem koła, które stanowi kamień. Z kamienia o średnicy 200mm "wyciśniemy" około 20mm wysokości szlifu. Ustawiając regulator bądźmy świadomi, że dokręcanie dalej niż możliwość szlifierki "wypłaszczy" nasz szlif i trudniej nam będzie utrzymać symetrtię obu stron.

Ja przed rozpoczęciem szlifowania rysuję sobie linię, do której chcę, by sięgał szlif, z obu stron jednakową. Dzięki temu unikam rażącej asymetrii.

Po dojściu do jakiej - takiej wprawy nasz szlif będzie przypominał coś takiego:

Image

Teraz dopiero zaczyna się katorżnicza praca :D

Od tego, jak gruboziarnisty kamień mamy w szlifierce, będzie zależało, czy napracujemy się bardzo dużo, czy "tylko" dużo. Na początku szlifowałem na kamieniu 36 grit, ale teraz już na 80. Im drobniejszy kamień tym płytsze bruzdy. A im płytsze bruzdy tym mniej pracy papierem ściernym...

Tniemy papier 120 w paski o szerokości około 1cm i szlifujemy w poprzek bruzd aż do całkowitego ich zniknięcia. Potem bierzemy kolejno coraz drobniejsze papiery aż do conajmniej 600 grit. Cały czas szlifujemy wdłuż klingi! Nawet, jeśli jakaś ryska z grubszego papieru nam się przemknie, to raczej zniknie w tłumie, jeśli zrobimy ładny satin finish.

Należy cały czas uważać, żeby nie wyjeżdzać papierem na krawędz szlifu bo ją zaokrąglimy. Teraz wyjaśniam powód zostawienia tak grubej krawędzi w przyszłości tnącej :D Otóż drąc papierem nie unikniemy zebrania materiału także stąd, w większej ilości, niż byśmy zwykle chcieli. Dlatego w efekcie mamy dużo mniej niż zostawiliśmy czyli około 0,6 - 0,8 mm.

Oczywiście po operacji szlifowania papierem ściernym odcinamy naddatek technologiczny tak, aby uzyskać kształt ostateczny klingi.

To chyba najważniejsze sprawy. Mam nadzieję, że te informacje pomogą wszystkim, nie tylko początkującym i nie tylko amatorom wklęsłych szlifów. Przyrząd z regulatorem natarcia może być zastosowany także w szlifierkach taśmowych i przy szlifach płaskich.

Życzę sukcesów :)

 
wstecz   dalej »
© 2010 Knifemakers.pl
Serwis należy do sieci Knives.pl